Recenzja Motorola Moto X Play

Recenzja Motorola Moto X Play


Wbrew pozorom, Motorola Moto X Play wcale nie jest następcą ubiegłorocznej Moto X drugiej generacji. Ta pozycja przypisana jest modelowi Motorola Moto X Style. Moto X Play powstał natomiast w celu wypełnienia luki, która w poprzedniej generacji powstała pomiędzy właśnie Motorolą Moto X, a Motorolą Moto G. Jak więc nowa propozycja tej firmy wywiązuje się z powierzonego jej zadania? Nie ma co ukrywać – Motorola Moto X Play to smartfon niemal doskonały w swej prostocie i moim zdaniem, jedna z ciekawszych obecnie propozycji w segmencie średniobudżetowym.

Wygląd oraz opakowanie

Moto X Play przybywa do nas w niewielkim, ale kolorowym pudełku. Zawartość opakowania jest, zgodnie ze zwyczajem Motoroli, dosyć skromna. W pudełku znajdziemy bowiem oprócz telefonu jedynie kabel USB, ładowarkę sieciową, instrukcję i inne dokumenty oraz kluczyk służący do otwierania szufladki w której umieścić możemy kartę nanoSIM oraz microSD.

Moto-X-Play-pudełko

Przejdźmy więc do dania głównego, czyli samego smartfona. Na froncie znajduje się duży, 5,5-calowy ekran wykonany w technologii IPS, a mogący pochwalić się rozdzielczością Full HD. Tu od razu należy się pochwała, bowiem matryca ma bardzo dobrą specyfikację, kolory są nasycone i miłe dla oka, a jednak dosyć naturalne. Jeśli jednak preferujemy znacznie intensywniejsze barwy, możemy podkręcić parametry ekranu w ustawieniach. Samo odwzorowanie barw stoi więc na bardzo dobrym poziomie, podobnie jak kontrast i kąty widzenia. Warta pochwały jest także bardzo wysoka jasność maksymalna – dzięki temu z urządzenia można korzystać bez problemów w słoneczny dzień. Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że panel był nieco zaokrąglony, był bowiem bardzo miły w dotyku (podobnie jak w Acerze Jade Liquid S).

Moto-X-Play-ekran

Moto-X-Play-ekran-2

Moto-X-Play-ekran-3

Wracając jednak do samego smartfona – zarówno nad jak i pod ekranem umieszczono belki kryjące mikrofon oraz głośnik. Niestety po raz pierwszy od dawna nie są to głośniki stereo. Tu też pojawia się moje pierwsze zastrzeżenie co do designu, a więc spore szpary pomiędzy wspomnianymi belkami a bryłą telefonu. Zarówno w Moto G 2015 jak I Moto X Style są one znacznie mniejsze. I w sumie nie byłoby z tym problemu w Moto X, gdyby nie fakt, że straszliwie łapią one rozmaite drobiny, które zwyczajnie psują wygląd naszego telefonu. Mimo iż nie tylko one maja taką skłonność, szczeliny te na szczęście można łatwo wyczyścić. Pomiędzy frontem urządzenia, a boczną plastikową obwódką zdecydowano się pozostawić naprawdę wąską szczelinę. Wąską na tyle, by nadal rozmaity brud mógł się tam dostać, ale byśmy my nie mogli go już stamtąd wydobyć. Może to urazić estetów i osoby ceniące sobie, by ich telefon prezentował się zawsze idealnie. Mnie osobiście denerwowała biała drobina która dostała mi się właśnie w tą szparę, bo znacznie wyróżniała się na tle czarnego telefonu, ale niestety pozostało mi zacisnąć zęby i ignorować tą drobną niedogodność.

Moto-X-Play-front-góra

Moto-X-Play-front-dół

Czy więc taka, a nie inna budowa Moto X Play jest wadą? Absolutnie nie! Nie skłamię jeśli powiem, że Moto X Play to prawdopodobnie najlepiej wykonany telefon z tworzywa sztucznego jaki dotychczas miałem w dłoni. Pomijając wspomniane powyżej nietrafione rozwiązania, wszystko jest perfekcyjnie spasowane. Jedyne do czego jeszcze mogę się przyczepić to przyciski boczne, które mają dość dużo luzu, przez co charakterystycznie grzechoczą przy gwałtowniejszym ruchu telefonem. Na plus muszę jednak zaliczyć fakt, że przycisk zasilania jest delikatnie „ząbkowany” przez co nie sposób pomylić go z przyciskiem głośności – oba bowiem znajdują się po jednej stronie urządzenia. Tylna gumowa klapka jest na zewnętrznej stronie, co również sprawdza się w praktyce – telefon trzyma się w ręce bardzo pewnie, dodatkowo nie zbiera odcisków placów oraz łatwo się czyści z wszelkich zabrudzeń. Tę część telefonu możemy też łatwo dostosować do własnych potrzeb, dokupując po prostu klapkę w innym kolorze i odświeżając wygląd naszego telefonu. Tylko w tym celu jest też sens ją zdejmować. Co prawda bateria znajduje się bezpośrednio pod spodem i nawet mamy do niej jako taki dostęp, ale sama wymiana akumulatora wymaga rozkręcenia telefonu – ewentualną wymianę lepiej więc pozostawić dla serwisu.

Moto-X-Play-plecy

Moto-X-Play-bateria

Slot na karty nanoSIM oraz microSD znajdują się natomiast w specjalnej kieszeni na górnej krawędzi urządzenia, tuż obok wejścia słuchawkowego, a dostęp do niego otrzymujemy za pomocą specjalnego kluczyka dołączonego do zestawu. Warto o tym pamiętać, bo bez niego nie dostaniemy się do środka.

Moto-X-Play-szuflada-2

Moto-X-Play-szuflada

Moto-X-Play-góra

Zestaw złączy zamyka wejście microUSB umieszczone na dolnej krawędzi telefonu. Jak wspomniałem wcześniej telefon, w całości wykonany jest z tworzywa sztucznego – wyjątkiem jest jednak obwódka wokół aparatu i lampy błyskowej, w której dolnej części znajduje się charakterystyczne wgłębienie z logiem Motoroli.

Moto-X-Play-dół

Moto-X-Play-plecy-aparat

Moto-X-Play-aparat

Nie da się ukryć, że Moto X Play jest naprawdę spory i… stosunkowo ciężki. To zdecydowanie telefon, który „czuć” podczas użytkowania, jednak Motorola należycie zadbała o ergonomię, ponieważ urządzenie świetnie wpasowuje się w dłoń. Jest prawidłowo wyprofilowany, wspomniane już gumowe plecki poprawiają uchwyt, a we wgłębieniu możemy oprzeć wygodnie palec. Zamykając wiec już kwestię wyglądu, model Play to telefon wykonany nadzwyczaj dobrze. Nie nabierzemy co prawda nikogo na to, że jest to model z najwyższej półki premium, bowiem zdradzają go materiały z jakich jest wykonany. Nie zmieniają one jednak faktu, że prezentuje się bardzo elegancko, a możliwość spersonalizowania jest miłym dodatkiem.

Specyfikacja, wydajność w grach, bateria

Sercem Moto X Play jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 615, wraz z GPU Adreno 405, który uzupełnia 2GB pamięci operacyjnej. Układ ten jest dosyć dziwaczny, nie jest to bowiem „prawdziwy” ośmiordzeniowiec, lecz wykonany w myśl technologii big.LITTLE układ składający się z dwóch zestawów po cztery rdzenie. Zwykle jednak takie procesory składają się z rdzeni wykonanych w dwóch różnych architekturach, z których jedna jest bardzo wydajna, ale znacznie bardziej prądożerna, przez co pracuje wyłącznie wtedy gdy obciążamy nasze urządzenie, druga natomiast cechuje się mniejszym zużyciem energii i pracuje wtedy gdy nie trzeba nam dużej mocy obliczeniowej. Odmienność Snapdragona 615 polega na tym, że oba zestawy oparte są na identycznych rdzeniach Cortex-A53 – różnica polega więc tylko na ich taktowaniu, bowiem pierwsza czwórka pracuje z zegarem 1,7 GHz, a druga 1,0 GHz. W praktyce więc oszczędność energii jest niezbyt duża, a ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że znacznie bardziej użyteczne byłyby cztery rdzenie silniejsze niż osiem słabszych. Jak jednak wspomniany zestaw sprawuje się w Moto X Play? Snapdragon 615 jest przez samego Qualcomma zaliczany do wyższej półki średniej, więc nie ma co nastawiać się na rekordy wydajności. Procesor znacznie ustępuje najsilniejszym rynkowym konstrukcjom, jednak w swojej klasie cenowej oferuje jak najbardziej akceptowalną wydajność. Jednocześnie nie da się nie zauważyć, iż nie jest to najsilniejsza dostępna w podobnej kwocie jednostka – choć technologicznie nowszy i 64-bitowy Snapadragon 615 ustępuje wydajnością nieco już leciwym Snapdragonom 800/801, a co za tym idzie –  sporej ilości exflagowców, na czele z Moto X drugiej generacji jak nowości pokroju OnePlus X. Swoją drogą dziwi mnie także, że Motorola zdecydowała się na użycie 32-bitowego jądra systemu, pomimo obsługi 64-bitowych instrukcji przez sam procesor.

Screenshot_2015-11-29-12-35-27 Screenshot_2015-11-29-12-35-44 Screenshot_2015-11-29-12-35-49 Screenshot_2015-11-27-22-57-59 Screenshot_2015-11-29-11-26-23 Screenshot_2015-11-29-11-26-44 Screenshot_2015-11-29-11-26-52 Screenshot_2015-11-29-12-22-11

Pozostawiając już jednak porównania za sobą, jak sprawuje się Moto X Play w codziennym użytkowaniu i grach? Muszę przyznać, że procesor w połączeniu z czystym systemem Android 5.1 zapewniał fantastyczną płynność pracy. Smartfon był responsywny, a 2 GB pamięci operacyjnej pozwalają już na wygodny multitasking. Telefon praktycznie się nie zacinał, pomijając parę dziwnych sytuacji na ekranie ostatnio używanych aplikacji, gdzie system potrafił się dosłownie na sekundę ”zamyślić”, wierzę jednak że to kwestia bardziej programowa i zostanie wyeliminowana w przyszłej aktualizacji. W kwestii gier także nie mam nic do zarzucenia. Owszem, w najbardziej wymagających produkcjach możemy zostać zmuszeni do obniżenia detali, ale bez problemu pogramy we wszystkie dostępne w sklepie Play tytuły. Osobiście Moto X Play przetestowałem w grach Modern Combat 5: Blackout, Dead Trigger 2 oraz jeszcze świeżym Rayman Adventures. Wszystkie tytuły były grywalne bez żadnych problemów, aczkolwiek Dead Trigger 2 zaproponował najniższe ustawienia graficzne. Uznałem to za nieco rozczarowujące, więc zdecydowałem się zwiększyć ustawienia na średnie i zgodnie z moimi przewidywaniami tytuł nadal nie stanowił problemu dla Moto X Play, choć bardzo sporadycznie zdarzały się spadki wyświetlanej liczby klatek na sekundę. Chciałem także sprawdzić jak smartfon poradzi sobie z Grand Theft Auto: San Andreas, jednak po rozpoczęciu rozgrywki, natychmiast zostawałem wyrzucony do pulpitu. Jako, że wszystkim innym posiadaczom X Play gra działa bez najmniejszych problemów i jest grywalna, pozostaje mi to uznać za kaprys mojego urządzenia testowego.

Screenshot_2015-12-14-15-29-03 Screenshot_2015-12-14-15-27-39 Screenshot_2015-12-14-15-28-24 Screenshot_2015-12-14-15-25-19 Screenshot_2015-12-13-15-42-41 Screenshot_2015-12-13-15-41-45 Screenshot_2015-12-13-15-41-33 Screenshot_2015-12-13-15-34-05 Screenshot_2015-12-02-17-55-39 Screenshot_2015-11-30-20-28-07 Screenshot_2015-11-30-20-26-42 Screenshot_2015-11-30-20-26-31 Screenshot_2015-11-30-20-26-00 Screenshot_2015-11-30-20-24-36 Screenshot_2015-11-30-20-23-47 Screenshot_2015-11-30-20-23-26 Screenshot_2015-11-30-20-32-36

Bateria jest jednak tym aspektem Moto X Play, który skutecznie rekompensuje wszelkie jego wady. Akumulator o pojemności aż 3630 mAh, połączony ze stosunkowo energooszczędnym procesorem jakim jest Snpadragon 615 pozwala bez problemu uzyskać dwa dni działania smartfonu podczas całkiem intensywnego użytkowania, jeśli zaś używamy telefonu oszczędnie, to nawet trzy dni pracy na jednym ładowaniu są w naszym zasięgu. Jeśli dodamy do tego fakt, że bateria od 0 do 100% ładuje się za pomocą dołączonej do zestawu ładowarki w około trzy godziny, otrzymujemy telefon oferujący jeden z najlepszych czasów działania na jednym ładowaniu. Czyni to X Play wspaniałą propozycją dla szukających urządzenia z dobrą baterią, ale nie chcących porzucać nowoczesnych, smartfonowych rozwiązań na rzecz klasycznych telefonów. Może i Moto X Play ich nie pokona, ale zdecydowanie pozytywnie wyróżnia się na tle innych „androidowych” konstrukcji.

Aparat

Moto X Play, choć nie zalicza się do fotograficznych smartfonów, to zdecydowanie nie ma kompleksów w tym aspekcie. Urządzenie może się pochwalić aparatem głównym 21 Mpix oraz przednim 5 Mpix. Muszę przyznać, że główny sensor potrafi robić naprawdę dobre fotografie, o ile jednak oświetlenie jest dostatecznie dobre. W słabszym świetle w oczy rzuca się bowiem spora ilość szumu, w którego eliminacji nie pomaga całkiem skuteczna dioda doświetlająca. Gdy jednak zdjęcia robimy w dobrym oświetleniu, jest naprawdę nieźle – kolory są naturalne i dobrze odwzorowane, a zdjęcia bardzo szczegółowe. Do naszej dyspozycji oddano oczywiście tryby HDR (który można ustawić na automatyczny i wtedy to telefon decyduje za nas, kiedy mamy użyć) czy Panorama – niestety mimo dość dużej matrycy, wysokość zdjęcia jest relatywnie niewielka, więc nadal niedoścignionym wzorem w tej kwestii pozostaje dla mnie Honor 6 Plus. Tak samo przednia kamerka przypadnie do gustu miłośnikom selfie dając przyzwoite efekty w dobrym oświetleniu i słabsze przy mniejszej ilości światła.

IMG_20151213_111809072

IMG_20151129_113253385

IMG_20151128_161309712

IMG_20151128_161048843

IMG_20151128_102703792_HDR

IMG_20151129_125501922

IMG_20151207_082908543_HDR

IMG_20151206_103050334

IMG_20151205_130643646

IMG_20151202_140647609

IMG_20151206_085038235_HDR

IMG_20151213_110636214

IMG_20151213_110646829_HDR

IMG_20151214_145236596_HDR

IMG_20151213_162109994

IMG_20151213_162053454

IMG_20151213_113042235

IMG_20151213_112751366

IMG_20151213_112106953_HDR

Filmy natomiast możemy nagrywać w maksymalnej rozdzielczości 1080p i tutaj jest „tylko” dobrze, pochwalić na pewno mogę fakt, że są one nieźle stabilizowane cyfrowo, bowiem optycznej stabilizacji brak. Warto wspomnieć, że możemy nagrywać filmy w trybie Slow-Mo, niestety w dosyć kiepskiej rozdzielczości 960×540 pikseli i bardzo przeciętnej jakości, stąd traktuje to tylko jako miły dodatek – ciekawostkę.

Niestety, o ile sama optyka zasługuje na pochwały, to muszę zwrócić uwagę na kiepski soft aparatu. Jest on bowiem mocno nieintuicyjny dla użytkownika i wręcz ograniczający go – wybór dostępnych rozdzielczości filmów czy zdjęć ogranicza się bowiem do dwóch opcji. Co prawda większość osób zapewne i tak korzystać będzie z najwyższego możliwego ustawienia, jednak ja wyznaję zasadę, że lepiej mieć niepotrzebny wybór niż być ograniczonym. Nieintuicyjne jest natomiast robienie samych zdjęć – wykonujemy je bowiem tapnięciem w dowolne miejsce ekranu, dokładnie tak jak na większości innych telefonów reguluje się ekspozycję. Jeśli tej sztuczki chcemy dokonać na Moto X Play, to z rozwijanego menu-koła wybrać musimy odpowiednią opcję, a obsługujemy ją przesuwając znacznik po ekranie. Osobiście mocno mnie to denerwowało, bo kilka razy zrobiłem zdjęcie chcąc wyregulować ekspozycję, jest to więc dla mnie zdecydowany minus. Nie mam nic przeciwko odmienności, ale ta zamiast zwiększać funkcjonalność, zmniejsza ją i psuje radość z cykania fotek. Owszem, można się do tego przyzwyczaić, ale regulacja ekspozycji pozostaje nieprzyjemna przez cały okres użytkowania.

Screenshot_2015-12-13-15-47-05 Screenshot_2015-12-13-15-47-19 Screenshot_2015-12-13-15-47-31 Screenshot_2015-12-13-15-47-48

System i aplikacje

Moto X Play pracuje na czystym Androidzie 5.1. Lollipop z niewielką ilością autorskich aplikacji Motoroli. Z tego powodu ciężko jest napisać cos więcej o systemie – to po prostu pozbawiony jakichkolwiek nakładek OS z wszystkimi zaletami i wadami tego rozwiązania. Jeśli więc szukacie rozbudowanych funkcjonalności zapewnionych przez producenta, Moto X Play to zły adres. Co prawda znajdziemy tu parę udogodnień, o których wspomnę już za chwilę, ale jest to smartfon którego siła leży w „lekkości” zainstalowanego systemu oraz możliwościach jego customizacji. Ceną szybkości z jaką wszystko tutaj działa jest zaś okrojenie go ze wszystkiego co zbędne. Nie uświadczymy tu bowiem nawet menadżera plików czy bardziej rozbudowanego odtwarzacza wideo! Trzeba wiec ratować się aplikacjami firm trzecich ze sklepu Google Play. Mimo tego, na urządzeniu znalazły się preinstalowane aplikacje Google, na czele z Muzyką Google Play pełniąca rolę systemowego odtwarzacza muzyki. Skoro już zahaczyliśmy o temat muzyki, to głośnik w jaki wyposażony jest smartfon mogę pochwalić za całkiem niezła głośność, jednak brak mu głębi brzmienia stąd zdecydowanie polecam korzystanie z słuchawek. Jakość dźwięku oferowanego przez Motorolę Moto X nie stoi może na najwyższym poziomie, ale pozwoli rozkoszować się ulubionymi utworami bez nadmiernego krzywienia się. Możemy także poratować się korektorem muzycznym, ale niestety nie jest on zbytnio rozbudowany.

Screenshot_2015-12-14-14-40-29 Screenshot_2015-12-03-00-37-13

Jak wspomniałem, Motorola dorzuca jednak kilka aplikacji od siebie. Pierwszą z nich jest Motorola Migrate ułatwiająca zarówno import danych z poprzedniego smartfona w sytuacji gdy przesiadamy się na Moto X Play, jak i eksport, wtedy gdy ją opuszczamy. Muszę przyznać, że to miłe i przydatne rozwiązanie. Następna w kolejce jest Galeria Motorola – bardzo podobna do zwykłej galerii, potem zaś Motorola Connect – służąca do łączenia naszej Motki z innym sprzętem Motoroli np. smartwatchem Moto 360. Ostatnie zaś aplikacja nazywa się po prostu Moto i przy niej zatrzymam się na nieco dłużej.

Screenshot_2015-12-13-15-45-54 Screenshot_2015-12-13-15-49-00 Screenshot_2015-12-13-15-45-16 Screenshot_2015-12-13-15-45-30

Jest to bowiem niewątpliwie najciekawsza aplikacja dorzucona przez producenta. Możemy w niej skonfigurować rozmaite udogodnienia takie na czele z Wyświetlaczem Moto. Jest to przydatna i użyteczna opcja, która pozwala wyświetlić przy zgaszonym ekranie powiadomienia, jak choćby wiadomości z Messengera, SMS, menu odtwarzacza muzyki i tym podobne. W celu oszczędności energii jest to robione przy niewielkiej jasności ekranu w czerni i bieli (choć i tak przydałby się tu jakiś OLED). Funkcja ta sprawia też, że przy każdym podniesieniu telefonu wyświetli się w identyczny sposób zegar. Musze przyznać, że jest naprawdę przemyślany dodatek i bardzo szybko go polubiłem.

Moto-X-Play-ekran-Wyświetlacz-Moto

Aplikacja Moto pozwala nam także skonfigurować tryby działania jak np. Sen, który w ustalonych godzinach blokuje wspomniane wyświetlanie powiadomień – bardzo słusznie, bo podczas snu i tak są nam niepotrzebne, a energia jest niepotrzebnie marnowana. Kolejnym użytecznym trickiem jest gest pozwalający na szybkie odpalenie aparatu nawet przy wyłączonym ekranie – wystarczy tylko dwukrotnie energicznie przekręcić nadgarstek w którym trzymamy telefon, a natychmiast odpali się aplikacja aparatu. Co ciekawe, ponowne wykonanie tego gestu służy wtedy do przełączenia na przednią kamerę. Szereg możliwości aplikacji zamykają komendy głosowe, jednak co mnie rozczarowało to fakt, że obecnie język polski nie znajduje się na liście języków obsługiwanych – jeśli więc chcemy korzystać z tej funkcji, musimy przełączyć się na np. język angielski.

Screenshot_2015-12-13-15-46-43 Screenshot_2015-12-13-15-46-05 Screenshot_2015-12-13-15-46-16 Screenshot_2015-12-13-15-46-25 Screenshot_2015-12-13-15-46-35

Jak wiec widać, Moto X Play nie jest niepotrzebnie przeładowana aplikacjami, jednak po zaktualizowaniu wszystkich preinstalowanych aplikacji, z dostępnych 11GB pamięci (~5GB zajmuje system), do naszej dyspozycji pozostało nieco poniżej 10GB. Jak jednak wspomniałem na samym początku recenzji, na całe szczęście do naszej dyspozycji oddano slot na karty microSD. Po jej włożeniu, smartfon od razu zaproponuje nam przeniesienie już obecnych w pamięci telefonu mediów (filmy, zdjęcia, muzyka) na kartę SD.

Screenshot_2015-11-27-15-20-44 Screenshot_2015-12-01-22-24-08 Screenshot_2015-12-01-22-24-16

Podsumowanie

Już we wstępie Motorolę Moto X Play nazwałem smartfonem doskonałym w swej prostocie. Co miałem na myśli? Otóż największym problemem producentów podczas tworzenia tańszych urządzeń jest kompletny brak zrozumienia dla tego, co tak naprawdę jest potrzebne i przydatne, co uczyni go modelem atrakcyjnym nie tylko w gazetce reklamowej ale i podczas codziennego użytkowania, co wpływa na komfort tego użytkowania, a co jest zbędnym bajerem. Moim zdaniem Motorola wypracowała formułę idealną. Nie znajdziemy tu może, jakże lansowanego, czytnika linii papilarnych czy innych rozwiązań tego pokroju. Otrzymamy jednak świetnie wykonany i działający smartfon, z pięknym ekranem, dobrym aparatem fotograficznym, fantastycznym czasem pracy i czystym, wysoce modyfikowalnym systemem operacyjnym z zapewnionym aktualizacjami. Niektórzy mogą powiedzieć, że przesadzam mówiąc to, ale ja nie boję się ochrzcić Moto X Play mianem prawdziwego budżetowego Nexusa. To smartfon, który fantastycznie robi to co ma robić, dlatego za wszystkie wymienione powyżej zalety, z przyjemnością wyróżniam go w kategoriach „Jakość” i „Dobry Produkt”.

dobry_produkt

Jakość

Jest tylko jedna rzecz, do której mogę się przyczepić – cena. Jak najbardziej uważam, że ten sprzęt jest jej wart, a winowajcą jest zapewne w pewnym stopniu także niekorzystny kurs dolara, ale faktem jest że możemy znaleźć nieco nawet taniej, wydajniejsze modele. Gdyby X Play była tańsze te dwieście, trzysta złotych, wtedy bez mrugnięcia okiem mógłbym polecić ją każdemu. W tym jednak wypadku, wybór zależy od osobistych preferencji. Jeśli priorytetem jest czysta wydajność, to bez problemu znajdziemy lepsze propozycje. Ja jednak mogę ja szczerze polecić wszystkim ceniącym sobie komfort użytkowania – nie zawiedziecie się. A jeśli wypatrzycie Moto X Play na jakiejś atrakcyjnej promocji, bierzcie bez zastanowienia!

Motorola Moto X Play Zalety Wady
Motorola-Moto-X-Play
  • Bardzo dobry aparat
  • Świetne, solidne wykonanie
  • Bardzo dobra bateria
  • Czysty Android 5.1 Lolipop i zapewnione aktualizacje
  • Dobrej jakości ekran FullHD
  • Wspaniały komfort użytkowania

 

  • Brud łatwo zbiera się w szczelinach telefonu
  • Nienajwydajniejszy w tej klasie cenowej procesor
  • Nieco zbyt droga jak na nasze realia

Sprzęt do testów dostarczyła Motorola. Najniższa cena urządzenia w dniu publikacji recenzji wynosiła 1329 złotych (wg portalu Ceneo.pl).

  • Mariachi

    Recenzja przedstawiona w mojej opinii trochę chaotycznie. Lepiej się czytało recenzje napisane przez redaktora Marcina Nic, a zwłaszcza tą, w której opisywany był Honor 7 :)

    • emqi

      Sam nie jestem z niej w 100% zadowolony, ale powstawała w przedświątecznym chaosie, bo niestety deadline gonił. Następnym razem będzie lepiej :)

    • Kuba

      Moim zdaniem jest własnie dobrze napisana, dużo treściwego tekstu, z którego możemy wyciągnąć sporo informacji.

      • emqi

        Dzięki za opinię. Charakter moich recenzji nie ulega zresztą źadnej zmianie, bo taki mam styl :)

  • Lucek

    Gdzie najlepiej kupić to cudo? Szczerze nie byłem przekonany do zakupy jednak szczegółowa recenzja od Was przekonała mnie do zakupu :)

    • emqi

      Komputronik, Sferis, Redcoon i Media Markt – to autoryzowani partnerzy Motoroli i w tej chwili mają telefon w cenie 1299 złotych. Nieco taniej jest w proline – 1273 złote z dostawą, ale na dostawę trzeba poczekać do trzech dni. Warto też poszukać na aukcjach – zawsze może trafić się okazja 😉

  • Jarek

    Trochę drogi ten telefon, ale coś kosztem czegoś :)